- Dzień dobry pani
hotele zakopane |Apartamenty nad morzem |Megavideo„— Dzień dobry pani Zofio.
To całe hasło. Wychodzimy na ulicę. Słońce spływa na mnie uzdrawiającym blaskiem. Uśmiecha się do mnie obca kobieta o ciemnych oczach i włosach zaczesanych modnie w spiętrzone nad czołem, loki. Idziemy do ogródka w pobliżu pomnika Mickiewicza. Dużo tu barwnych figurek dzieci bawiących się wśród gołębi i kwiatów. Siadamy na nie zajętej przez nikogo ławce.
— Jaki ma pani pseudonim — pyta Zofia.
— Ludmiła — odpowiadam po dłuższym namyśle.
— O, to bardzo ładny. Lud miłująca, ludowi miła. Dużo w tym jest łagodności. Ja mniej wytłumaczalny, po prostu „Anna".
Podaję swój adres. Anna jest dla mnie na razie osobą tajemniczą, znam tylko jej pseudonim. Mamy spotykać się u mnie w domu albo będziemy umawiały przez łączniczkę miejsca następnych „randek". Wszelkie rozkazy mam wypełniać tylko wówczas, jeśli będą asygnowane imieniem „ANNA". Pisemne czy ustne. Kryptonimu grupy Anna mi jeszcze nie zdradza. Domyślam się jednak, że będę jedną z kurierek Komendy Głównej AK.
—Wszy sprzedaję, wszy... duże, grube, dobre wszy! Mały gazeciarz kręci się tu i ówdzie, przystaje obok
niemieckich żołnierzy. Jeden odchodzi z chłopcem i ubija interes. Woli zarazić się tyfusem, niż wyjechać na front wschodni. Miły jest ten Niemiec. Moja lubartowska wesz była litościwa, nie zachorowałam. Pielęgniarka Maria Papaca odleżała swój tyfus w szpitalu na Woli. Już wyjechała do Lubartowa. Wzięła paczkę gazetek dla Jadzi oraz informacje dotyczące organizowania punktów sanitarnych dla partyzantki. Jakże jest inna ta MariaUkrainka od UkrainkiAdy. Pracuje z nami, można jej we wszystkim zaufać.“(13)
<<<< Zrazu chciał sobie
| -Aki Maboga Święty >>>>
włodarzewska opinie |producent parkietu |Internetowy sklep komputerowy